Aktualności

czwartek, 16 kwiecień 2020 12:33

Gdy dziecko nie mówi – rozmowa z logopedą.


Kiedy warto pójść z dzieckiem do logopedy ?
Zawsze, gdy tylko zauważymy, że coś jest “nie tak”! Już w pierwszych dniach życia dziecka, w wielu szpitalach wykonuje się przesiewowe badanie słuchu, które może potwierdzić lub wykluczyć uszkodzenie słuchu u dziecka, a co za tym idzie szybko wprowadzić odpowiednie postępowanie.

Gdy rodzice zauważą, że dziecko nie reaguje odpowiednio na mówienie, szeleszczenie, klaskanie. Gdy nie gaworzy (ok 6-7 mc. życia), gdy nie podejmuje (długo) jakiejkolwiek aktywności głosowej, gdy niemowlę śpi z otwartą buzią, gdy oddycha przez usta (nie sprzyja to prawidłowemu kształtowi buzi), gdy zaniepokoi nas budowa aparatu mowy.

Gdy u starszych dzieci, rodzic ma wrażenie, że dziecko nie rozumie tego co się do niego mówi, gdy roczniak nic nie mówi (mówienie to nie tylko słowa, ale również dźwięki: mu, miau, kwa), gdy dwulatek nie łączy wyrazów (nie ma mama, daj pić), gdy trzylatek nie rozbudowuje zdań (nadal mogą to być agramatyzmy, ale musi być widoczny postęp). Podstawową sprawą jest to, że logopeda może pracować z dzieckiem w każdym wieku!

Nie dajmy sobie wmówić, że chłopiec może mówić mniej, może mówić później, może nie reagować!

Czy jest zatem sens wizyty u logopedy z niemowlakiem?
Tak. Logopeda może pracować już z niemowlętami. Ocenia wtedy prawidłową budowę aparatu mowy i stymuluje rozwój mowy. Mimo że niemowlę nie pokaże nam od razu efektów, pamiętajmy, że od  pierwszych dni życia dzieci patrzą, słuchają i uczą się. I przychodzi taki dzień, gdy układ nerwowy dojrzewa do momentu, kiedy te zgromadzone informacje potrafi przekazać i zaczyna się komunikować.

Na konsultacje nigdy nie jest za wcześnie. Nie trzeba czekać, aż dziecko zacznie mówić. Nie trzeba biernie czekać aż problem z mową urośnie do jakiś większych rozmiarów. Logopedzi mają różne specjalizacje, z maluszkiem najlepiej udać się do neurologopedy. Jest wielu specjalistów, którzy mogą pomóc rozwiązać problem “złej wymowy”: laryngolog, neurolog, ortodonta, fizjoterapeuta. Wszystko to są specjaliści, którzy mogą pomóc, jeśli dziecko nie rozwija się prawidłowo. Bo niekiedy tkwi on głębiej.

Rodzice nie są specjalistami od wszystkiego. Zresztą, nauczmy się, że nie można być najlepszym we wszystkim i nie na wszystkim się znamy. Rodzic nie zawsze musi wiedzieć, że jego dziecko rozwija się źle. Od tego jest pediatra. To pediatra powinien zareagować, jeśli widzi, że dziecko nie rozwija się prawidłowo i to pediatra powinien informować rodziców np. o konieczności wizyty np. u logopedy. To, że nie zawsze tak się dzieje, to już inna sprawa.

Co może powodować wady wymowy? Czy to geny, budowa aparatu mowy, czy nasze podejście/wychowanie/ zaangażowanie ma znaczenie?
Geny, wady aparatu mowy, brak profilaktyki logopedycznej, która nie jest w ogóle prowadzona. Profilaktyka logopedyczna jest niesamowicie ważna! Pierwszy rok życia dziecka jest kluczowy dla rozwoju aparatu mowy. To, jak długo dziecko ssie/ssało smoczek/ kciuk, jak długo piło z butelki, czy ssało pierś, czy miało okazję gryźć, żuć, połykać. Najprościej rzecz ujmując, czy dziecko miało okazję ćwiczyć aparat mowy.

Świadomość rodziców w zakresie profilaktyki logopedycznej jest znikoma. Przedszkolaki nadal piją z butelki, mają smoczki, jedzą przetarte dania, nie mają doświadczeń sensorycznych związanych z jedzeniem.

Wady wymowy może powodować też np. przewlekłe zapalenie ucha środkowego, dziecko słabo słyszy, słyszy złe wzorce, nie słyszy i tym samym nie koryguje siebie – nie ma słuchowej kontroli nad tym co mówi. Często zatkany nos (katary, dzieci alergiczne, powiększone migdały) powoduje, że język wysuwa się na zewnątrz a to prowadzi do złej wymowy. Duża częstotliwość  utrwala z kolei złe wzorce.

Czy uważa Pani, że obecnie jest znacznie więcej problemów z mową u dzieci? Ja , wśród swoich znajomych nie znam nikogo, kto korzystał z logopedy będąc dzieckiem, a teraz, w szkole, w przedszkolu mam wrażenie, że co drugie dziecko źle mówi (i nie chodzi o to co mówi ale jak mówi). Czy to znowu “takie mamy czasy”???

Dzieci nie rozmawiają! Nie rozmawiają z rodzicami, ze sobą. Są bajki, tablety, telefony… Nie ma odbiorcy, nie ma dialogu, nie ma książki, nie ma wyobraźni, nie ma wyszukanych słów. Jest natomiast gotowy przekaz w telewizorze, gdzie dziecko może patrzeć, ale i wyłączyć się. A kontakt z drugim człowiekiem jest niezbędny do rozwoju mowy. Niesamowicie ważna jest rozmowa, a dzisiejsi rodzice tego nie robią, bo nie mają czasu. Dziecko nie ma do kogo mówić ?

Czy my, jako rodzice możemy wspierać rozwój mowy?
Tak. Rymowanki, wierszyki, piosenki. Żeby dzieci dobrze mówiły muszą oswoić się z melodią mowy, z rytmem mowy. To jest to, dlaczego dzieciom trzeba śpiewać, rymować, czytać – żeby mogły osłuchiwać się z ojczystym językiem. To najlepszy sposób stymulacji rozwoju mowy.
Rozmowa, wspólne czytanie książek, rozmowa i rozmowa z dzieckiem.
Ważny jest wzorzec! Zdarza się, że rodzeństwo uczy się mówić źle obserwując brata, siostrę, rodzica. A do tego dołóżmy bohaterów bajek, którzy seplenią, nauczycieli/ przedszkolanki, które mają wadę wymowy, bądź wprowadzają regionalizmy. Dzieci spędzają duża część dnia w przedszkolu/ szkole. Jeśli taki opiekun ma wadę wymowy, dziecko może zacząć mówić też w taki sposób.

Pobierz artykuł

Ostatnio zmieniany środa, 22 kwiecień 2020 12:58
Więcej w tej kategorii: Ćwiczenia logopedyczne »